Tym wpisem rozpoczynam nowy cykl postów na blogu. Tematyka aktualnie bardzo bliska memy sercu i zajmująca od kilku miesięcy większość mojego czasu. Stąd pomysł na podzielenie się tym, co mnie inspiruje i czemu poświęcam tak dużo uwagi.
Każdy z nas w pewnym momencie staje przed wyzwaniem jakim niewątpliwie jest wykańczanie mieszkania/domu. Przestrzeni, w której chcemy żyć, która powinna być naszym azylem na ziemi, do którego uciekamy po ciężkim dniu. Przynajmniej ja myślę tak o miejscu, w którym żyję, w którym odpoczywam, które pozwala mi na wyciszenie i szukanie inspiracji. Nigdy nie korzystałam z porad architektów, dekoratorów wnętrz, stylistów. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Chciałabym jedynie podzielić się z Wami tym co mnie inspiruje, co trafia do mojego serca, co sprawia, że czasem się uśmiecham 😉 Jeśli ktoś ma podobny styl, poszukuje inspiracji i jest na podobnym etapie – mam nadzieję, że będę pomocna. W końcu tysiące godzin spędzone przed monitorem komputera zostaną spożytkowane nie tylko przeze mnie 😉
Wpisy niestety nie będą chronologiczne pod względem etapów wykańczania mieszkania, gdyż sporą część mam już za sobą. Postaram się jednak wracać do konkretnych tematów, aby z finalnym efektem podzielić się na samym końcu.
Dzisiejszym tematem jest wybór sofy…. Banał? Ha! Jedynie z pozoru 😉
Ok, przyznaję, jestem człowiekiem dociekliwym, doszukującym się najmniejszych szczegółów nawet w… konstrukcji mebla 😉 Widzę teraz przerażenie w oczach niektórych osób 😉 Ale spokojnie. Ma to też swoje pozytywne strony. Dzięki temu nawet najmniejszy detal potrafi doprowadzić mnie do łez… radości. Wiem, wiem…. jestem szalona. Słyszę to bardzo często. Ale o wszystkich wielkich umysłach mówiono tak za ich życia – :)))) Mam nadzieję, że moje specyficzne poczucie humoru Was nie odstraszy 😉
Wracając do meritum.
Niestety przyszło mi żyć w kraju, w którym podobno nic się nie da. W którym większość trendów napływa z opóźnieniem, a produkty dostępne w sklepach, sieciówkach są….. „bezpłciowe”. Nie mają charakteru, nie niosą za sobą żadnej historii, nie czuję w nich duszy. A takie właśnie było założenie mojego domu. Miejsce nowe, ale opowiadające historię starych i nowych czasów, historię miejsc, które kocham, które przynoszą mi pozytywne wspomnienia, kształtują…. mnie. Miłośniczkę staroci, zabytków, klasyki, architektury, ale też kobietę z seksapilem, pazurem, niepokorną duszą. Ale więcej na temat moich założeń projektowych napiszę w poście podsumowującym mieszkanie 😉
Zatem dziś, skupiamy się na odrobinie koloru… Niebieski, granatowy, lazurowy? Kolor nieba, nocy… gwieździstej nocy. O takiej właśnie marzę kanapie. Kładąc się na niej po powrocie do domu chcę rozpłynąć się jak po gwieździstym błękicie nieba.
Poszukiwania trwały długo, bardzo długo, bo znaleźć mebel, który spełnia wszystkie moje oczekiwania i założenia (nie tylko wizualne, ale i funkcjonalne) nie było łatwo. Dwa tygodnie nieprzespanych nocy, ale chyba się udało… chociaż jeszcze dopinam ostatnie szczegóły. Oby się udało 😉
Szukając inspiracji i poparcia dla mojej wyobraźni trafiłam na sofy, które niewątpliwie mają „to coś” 😉 Niestety zostałam postawiona przed wyborem: sofa chesterfield (niezbyt wygodna i bez funkcji spania, ale za to śliczna i bez wątpienia nadająca bardzo wyrazisty charakter wnętrzu) czy sofa o bardziej klasycznym fasonie (z niezbędną funkcją spania przy większej rodzinie ;). Wierzcie mi, że znalezienie praktycznej i zarazem niezbyt topornej wizualnie kanapy w wymarzonym, granatowym kolorze nie było łatwym zadaniem.
Oczywiście! Najbardziej podobają mi się stare sofy jedynie ze zmienionym obiciem – bo i taką opcję brałam pod uwagę 😉 Należę to tej grupy osób, które uwielbiają utrudniać sobie życie i najlepiej wszystko zrobią same. O zgrozo ;))
Kierunki poszukiwań: kolorystyka niebieska, połączenie czerni ze złotem. Zachowanie nuty retro we współczesnym meblu.
Oto moje typy (inspiracje). Niektóre kanapy dostępne także na polskim rynku (linki do sklepów):
***
With this entry I am starting a new cycle of posts on the blog. The subject is currently very close to my heart and has been occupied for months most of my time. Hence the idea of sharing what inspires me and what I give so much attention.
Each of us in certain moment faced up with a challenge that is undoubtedly the finishing of the apartment / house. The space in which we want to live, which should be our refuge on earth, to which we escape after a hard day. At least I think like that about the place where I live, where I rest, which allows me to calm down and find inspirations. I never used the advice of architects, decorators, stylists. I’m not an expert in this field. I just want to share with you what inspires me, which goes to my heart, which makes me smile sometimes 🙂 If someone has a similar style, is looking for inspiration and is at a similar stage – I hope I will be helpful. At the end thousands of hours spent in front of the computer monitor will be used not only by me ;).
Unfortunately, the entries will not be chronological in terms of finishing stages of the apartment, because a large part of it is already behind. However, I will try to return to specific topics to share with you the final result at the end.
Today’s theme is the choice of sofas …. Banality? Ha! Only apparently :).
Okay, I admit, I’m an inquisitive man, looking for the smallest details even in … furniture design :). Now I see the horror in the eyes of some people -ha, ha 🙂 But calm down. It also has positive sides. Because even the smallest detail can lead me to tears … of joy. I know, I know…. I’m crazy. I hear it very often. But all the great minds were told like that in their lives – :)))) I hope my specific sense of humor will not scare you away ;).
Returning to the merits.
Unfortunately I came to live in a country where supposedly nothing can be done. Where most of the trends are delayed and the products available in shops, chains are … .. „asexual” 😉 They have not character, they are not carry any of history, I do not feel soul in them. And that was the foundation of my house. New place, but telling the story of old and new times, the story of the places I love, which bring me positive memories, shaping …. me. A fan of old things, antiquities, classics, architecture, but also a woman with sex appeal, a claw, with non-humble soul. But more about my design assumptions I will write in the post summarizing the apartment 🙂
So today, we are gonna focus on a little bit of color … blue, navy, azure? The color of the sky, the night … the starry night. This is exactly about couch I was dreaming about. Lying on it after returning home I want to dissolve like on a starry blue sky.
The search took a long time, very long, because to found the furniture which can fulfil all my expectations and assumptions (not only visual but functional) wasn’t easy. Two weeks of sleepless nights, but it seems to have worked out … although I still do not know the last details. May we succeed ;). Finger crossed.
Looking for inspiration and support for my imagination I found sofas, which undoubtedly have „this something” ;). Unfortunately I was put up for choice: sofa chesterfield (not very comfortable and without sleeping function, but lovely and without no doubt gives very expressive character of the interior) or sofa more classical style (with the necessary function of sleeping with such a large family;). Believe me that finding a practical and at the same time not very hard visually couch in my dream dark blue color was not an easy joob.
Of course! I like the most old sofas only with the refreshed couch cover – because this option I took into consideration 😉 I belong to this group of people who love to hinder their life and they will do everything the best by themselves. What a horror ;))
Search directions: blue color, combination of black and gold. Keeping retro style in modern furniture.
Here are my types (inspirations). Some couches are also available on the polish market (links to the shops):
***
„(…) I’ve been waitin’ for you
It’s been so long
I knew just what I would do
When I heard your song
Filled my heart with your bliss
Gave me freedom
You knew I could not resist
I needed someone
And now we’re flyin’ through the stars
I hope this night will last forever (…)”
***
music: Chaka Khan – Ain’t Nobody – Acoustic Cover By Jasmine Thompson
- źródło: pinterest.com
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
do kupienia z dostawą do Polski TUTAJ
- źródło: pinterest.com
do kupienia z dostawą do Polski TUTAJ
- źródło: pinterest.com
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
do kupienia TUTAJ
Pozostając w temacie pionowego pikowania mebli, które jest teraz hitem – mój ulubieniec. Niestety zdjęcie jedynie robocze. Produkt dostępny w polskim sklepie od nowego roku 2018 😉
do kupienia TUTAJ


No comments